Z powstańczej Warszawy do KL Gross-Rosen – 82. rocznica transportów więźniów z obozu w Pruszkowie
opublikowane: 4 września 2026
We wrześniu 1944 r., w czasie trwającego Powstania Warszawskiego, do KL Gross-Rosen dotarły dwa transporty mieszkańców Warszawy i okolic, którzy po wypędzeniu ze swoich domów zostali przez Niemców doprowadzeni do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie.
Pierwszy transport wyruszył z Pruszkowa 3 lub 4 września. Znaleźli się w nim przede wszystkim ludzie zatrzymani na przełomie sierpnia i września na Starym Mieście: mieszkańcy Starówki, a także uciekinierzy z innych dzielnic oraz bardzo liczni powstańcy. Podczas załadunku do wagonów towarowych informowano więźniów przez megafony, że transport pojedzie na roboty do Niemiec.
Transporty zostały przyjęte w obozie Gross-Rosen 5 i 20 września 1944 roku. Łącznie więźniami tego obozu zostało około 2000 mężczyzn i chłopców powyżej 15. roku życia. Na kartach więźniarskich, jako powód osadzenia w obozie koncentracyjnym wpisano „ewakuowany z Warszawy”.
Transportem tym wywieziono także kobiety i dzieci. Po dotarciu do Gross-Rosen nie zostały one jednak przyjęte do ewidencji obozu. Ogromną większość kobiet wywieziono do FKL Ravensbrück, część zaś przewieziono ciężarówkami do obozu przejściowego Burgweide we Wrocławiu i skierowano do pracy przymusowej.
Drugi transport odszedł z Pruszkowa pomiędzy 17 a 19 września i został przyjęty w KL Gross-Rosen 20 września. Znaleźli się w nim ludzie wypędzeni z kolejnych dzielnic Warszawy: Żoliborza, Bielan, Mokotowa i Czerniakowa oraz z podwarszawskich Włoch. Również w tym transporcie byli liczni uczestnicy walk. Do obozu przyjęto ok. 700 mężczyzn i chłopców. W transporcie znajdowały się także kobiety i dzieci, jednak wagony, którymi je przewożono, odłączono we Wrocławiu; kobiety skierowano do obozów pracy przymusowej na Dolnym Śląsku.
Dla ponad 600 więźniów pobyt w obozie macierzystym był jedynie początkiem dalszej drogi. Po odbytej kwarantannie zostali jeszcze we wrześniu wywiezieni do KL Mauthausen. Pozostali podzielili los innych więźniów Gross-Rosen; tych, którzy zostali zatrzymani w obozie głównym przeznaczono do pracy w kamieniołomie granitu lub do rozbudowy obozu. Bardzo wielu skierowano do kilkunastu podporządkowanych Gross-Rosen obozów filialnych, m.in. do Bautzen, Breslau I i II, Dyhernfurth II, Fünfteichen, Gablonz, Gassen, Gross-Koschen, Grulich, Landeshut i Reichenau. Ci więźniowie pracowali głównie w zakładach przemysłu zbrojeniowego.

Traktowanie więźniów przywiezionych z powstańczej Warszawy przez załogę obozową i więźniów funkcyjnych formalnie nie różniło się od tego jak traktowano innych polskich więźniów. Czasem tylko zamiast „ty polska świnio” słyszeli „ty warszawski bandyto” i drwinę z przegranej. Komendant filii w Gassen przyjmując w tym obozie transport, w całości składający się z Warszawiaków, zapowiedział, że „będą traktowani bardzo surowo za to, że są bandytami z Warszawy”. Więźniowie mieli świadomość tego, że fakt udziału w walkach powstańczych mógł stać się dodatkowym zagrożeniem, dlatego bardzo ostrożnie opowiadali innym więźniom o swej niedawnej przeszłości.
W 1945 roku więźniowie obozu głównego oraz większości filii, w których znaleźli się „pruszkowianie”, zostali ewakuowani do innych obozów koncentracyjnych. Ich nazwiska odnaleźliśmy na listach więźniów przyjętych w Buchenwaldzie, Mauthausen, Dachau, Flossenbürgu i Mittelbau.
Z około 2000 więźniów przywiezionych do KL Gross-Rosen z Dulagu 121 w Pruszkowie, dotychczas udało się ustalić 1661 nazwisk, 326 z nich niestety nie przeżyło. Spośród nich w systemie KL Gross-Rosen śmierć poniosło nie mniej niż 87 mężczyzn. Pozostali zginęli w kolejnych obozach koncentracyjnych, na trasach ewakuacyjnych, zmarli tuż po wyzwoleniu w alianckich szpitalach, zginęli lub zmarli w drodze powrotnej do domu. W wielu wypadkach nie znamy czasu, miejsca i okoliczności śmierci. Wiadomo jedynie, że do domu nigdy nie powrócili.
Nadal szukamy dokumentów i świadectw, które pozwolą ustalić losy 339 więźniów, których nazwisk ciągle nie znamy.






















